Monitoring w placówkach medycznych coraz częściej przedstawiany jest jako narzędzie poprawy bezpieczeństwa, organizacji pracy i jakości świadczeń.
Ale czy to oznacza, że szpital może bez przeszkód instalować kamery także tam, gdzie pacjent znajduje się w najbardziej wrażliwej sytuacji – na sali operacyjnej?
Na to pytanie bardzo wyraźnie odpowiedział Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Sąd uznał, że stosowanie monitoringu wizyjnego na salach operacyjnych bez uzyskania wyraźnej zgody pacjenta narusza zbiorowe prawa pacjentów, w szczególności prawo do poszanowania intymności i godności. Ten wyrok ma ogromne znaczenie nie tylko dla szpitali, ale również dla pacjentów, którzy często nie zdają sobie sprawy, jak daleko sięga ich prawo do ochrony prywatności w procesie leczenia.
O co chodziło w sprawie?
Sprawa dotyczyła szpitala klinicznego, w którym na salach operacyjnych zainstalowano kamery. Obraz z nich był nie tylko przekazywany na bieżąco, ale również rejestrowany. Pacjenci byli informowani, że obiekt szpitala i blok operacyjny są monitorowane, jednak szpital nie odbierał od nich zgody na takie monitorowanie. Rzecznik Praw Pacjenta uznał, że taka praktyka narusza zbiorowe prawa pacjentów i nakazał jej zaniechanie. Szpital nie zgodził się z decyzją i zaskarżył ją do sądu administracyjnego, argumentując między innymi, że:
- monitoring służy bezpieczeństwu pacjentów,
- poprawia organizację pracy i efektywność wykorzystania zasobów, może mieć znaczenie dowodowe przy wyjaśnianiu incydentów medycznych,
- pacjenci byli informowani o funkcjonowaniu monitoringu,
- przepisy nie zawierają jednoznacznego zakazu instalowania kamer na salach operacyjnych.
Co uznał sąd?
WSA w Warszawie przyjął stanowisko, że sam fakt monitorowania pacjenta podczas udzielania mu świadczeń zdrowotnych na sali operacyjnej ingeruje w jego intymność i godność, a tego rodzaju ingerencja nie może być usprawiedliwiana wyłącznie względami organizacyjnymi czy technicznymi.
Sąd podkreślił, że:
- Prawo pacjenta do intymności i godności ma charakter fundamentalny. Pacjent ma prawo do poszanowania intymności i godności, w szczególności w czasie udzielania świadczeń zdrowotnych.
- Monitoring na sali operacyjnej to nie jest zwykły monitoring obiektu. Nie chodzi tu o korytarz, wejście do budynku czy parking. Sala operacyjna to miejsce, w którym pacjent znajduje się w stanie szczególnej zależności, nierzadko pozbawiony możliwości realnego sprzeciwu, poddawany zabiegowi, często częściowo lub całkowicie obnażony, w silnym stresie i osłabieniu.
- Sama informacja o monitoringu to za mało. Sąd jasno wskazał, że podpisanie przez pacjenta formułki typu: „przyjmuję do wiadomości, że obiekt szpitala wraz z blokiem operacyjnym są monitorowane” nie oznacza jeszcze świadomej i wyraźnej zgody na monitorowanie podczas udzielania świadczeń zdrowotnych.
- Cel monitoringu nie legalizuje naruszenia praw pacjenta. To, że szpital tłumaczył monitoring bezpieczeństwem pacjentów, kontrolą organizacji pracy czy możliwością wykorzystania nagrań w razie sporu, nie miało dla sądu znaczenia przesądzającego. W ocenie sądu godność pacjenta jest wartością nadrzędną wobec organizacyjno-technicznych interesów placówki.
Dlaczego ten wyrok jest tak ważny?
Ten wyrok pokazuje coś bardzo istotnego – w ochronie praw pacjenta nie wystarczy powołać się na „dobro pacjenta”, „sprawność działania szpitala”. Bardzo często podmioty lecznicze próbują uzasadniać daleko idącą ingerencję w prywatność pacjenta tym, że dane i obrazy są odpowiednio zabezpieczone albo że pacjent został poinformowany o ich przetwarzaniu. Tymczasem sąd wyraźnie odróżnił dwie kwestie: obowiązek informacyjny dotyczący przetwarzania danych, uprawnienie do ingerencji w sferę intymności pacjenta. To nie są pojęcia tożsame. Sam fakt, że placówka realizuje obowiązek informacyjny, nie oznacza jeszcze, że może legalnie monitorować pacjenta w trakcie zabiegu operacyjnego. W tej sferze chodzi bowiem nie tylko o ochronę danych osobowych, ale przede wszystkim o ochronę dóbr osobistych, prywatności, intymności i godności człowieka.
Zbiorowe prawa pacjentów – czyli czyje właściwie prawa zostały naruszone?
To ważny element tego wyroku. Sąd przypomniał, że zbiorowe prawa pacjentów to nie jest suma indywidualnych roszczeń konkretnych osób. Chodzi o ochronę pacjentów jako pewnej zbiorowości – wszystkich obecnych i przyszłych pacjentów, którzy mogą znaleźć się w podobnej sytuacji. Dlatego dla stwierdzenia naruszenia nie było konieczne wykazanie, że konkretny pacjent złożył skargę albo że doszło do ujawnienia nagrania. Wystarczyło, że szpital stosował zorganizowaną, stałą praktykę, która potencjalnie dotyczyła każdego pacjenta operowanego na monitorowanej sali.
To bardzo ważne również z punktu widzenia odpowiedzialności placówek medycznych: brak indywidualnych skarg pacjentów nie oznacza jeszcze, że praktyka jest zgodna z prawem.
Czy zgoda pacjenta rozwiązałaby problem?
Sąd wskazał, że brak wyraźnej, świadomej zgody pacjenta był w tej sprawie kluczowy. Jednocześnie zaznaczył, że ewentualna zgoda musi być rzeczywiście swobodna. A to oznacza, że pacjent musi wiedzieć, na co się godzi, zgoda nie może być ukryta wśród innych dokumentów podpisywanych przy przyjęciu, brak zgody na monitoring nie może wpływać na dostęp do świadczeń zdrowotnych, pacjent nie może być stawiany pod presją, że odmowa utrudni leczenie. To bardzo ważna wskazówka praktyczna. Zgoda pacjenta nie może być fikcją ani formalnością. W realiach szpitalnych łatwo bowiem o sytuację, w której pacjent podpisuje dokumenty w stresie, pośpiechu i bez pełnego rozeznania. Sąd zwrócił na to uwagę bardzo wyraźnie.
Co ten wyrok oznacza dla szpitali i innych placówek medycznych?
Placówki medyczne powinny potraktować ten wyrok jako poważny sygnał ostrzegawczy. Nie każdy monitoring w szpitalu jest niedopuszczalny. Co do zasady monitoring może być uzasadniony w przestrzeniach wspólnych, ciągach komunikacyjnych czy strefach wymagających ochrony mienia lub bezpieczeństwa. Jednak im bliżej jesteśmy sfery udzielania świadczeń zdrowotnych, tym bardziej rośnie standard ochrony pacjenta. W praktyce oznacza to konieczność bardzo ostrożnej oceny: gdzie kamery są instalowane, jaki jest ich cel, czy dochodzi do zapisu obrazu, kto ma dostęp do nagrań, czy monitoring jest rzeczywiście niezbędny, czy pacjent wyraził na to świadomą i swobodną zgodę. W miejscach tak wrażliwych jak sala operacyjna argument „bo tak jest wygodniej” albo „bo to poprawia organizację” po prostu nie wystarczy.
Co z tego wynika dla pacjentów?
Pacjent ma prawo oczekiwać, że w czasie udzielania świadczeń zdrowotnych jego prywatność nie będzie naruszana ponad to, co absolutnie konieczne. Nie musi godzić się na każdą praktykę organizacyjną placówki tylko dlatego, że została opisana w formularzu lub klauzuli informacyjnej. Ten wyrok przypomina, że pacjent nie jest elementem procedury ani obiektem zarządzania ryzykiem. Jest podmiotem praw – i to praw bardzo silnie chronionych.
Sąd nie zakwestionował potrzeby dbania o bezpieczeństwo czy sprawną organizację leczenia. Wyraźnie jednak zaznaczył, że nie można osiągać tych celów kosztem intymności i godności pacjenta. Monitoring na sali operacyjnej bez wyraźnej, świadomej zgody pacjenta został uznany za praktykę naruszającą zbiorowe prawa pacjentów. A to oznacza, że prawo medyczne stawia bardzo wyraźną granicę: nawet najlepiej uzasadnione cele organizacyjne nie dają placówce „wolnej ręki” tam, gdzie zaczyna się najbardziej wrażliwa sfera człowieka.
W przypadku wątpliwości lub potencjalnego naruszenia praw pacjenta warto skorzystać z profesjonalnej pomocy prawnej, która pozwoli właściwie ocenić sytuację i dobrać adekwatne środki działania.
Wykorzystane źródła:
– wyrok WSA w Warszawie z 29.01.2020 r., sygn. VII SA/Wa 2466/19.
Niniejszy artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i stanowi ogólne omówienie problematyki prawnej na podstawie wskazanego wyroku. Nie stanowi porady prawnej ani opinii prawnej w indywidualnej sprawie. Każdy stan faktyczny wymaga odrębnej analizy, dlatego w przypadku potrzeby uzyskania pomocy prawnej zapraszam do kontaktu w celu umówienia konsultacji indywidualnej.


