Poród to jeden z najbardziej wymagających momentów zarówno dla kobiety, jak i dla personelu medycznego. Nie każda komplikacja oznacza jednak błąd medyczny. Medycyna nie daje gwarancji idealnego przebiegu porodu, a część powikłań może wystąpić mimo prawidłowego postępowania lekarzy.
Są jednak sytuacje, w których problemem nie jest samo wystąpienie komplikacji, ale brak właściwej diagnostyki, zaniechanie oceny ryzyka albo podjęcie decyzji bez wykorzystania dostępnych metod medycznych.
Taką sprawą zajmował się Sąd Apelacyjny w Łodzi. To bardzo ważne orzeczenie dla kobiet, które doświadczyły błędów okołoporodowych i chcą zrozumieć, kiedy szpital może ponosić odpowiedzialność za skutki porodu.
Co wydarzyło się w tej sprawie?
Pacjentka zgłosiła się do szpitala w 38 tygodniu ciąży z podejrzeniem rozpoczęcia akcji porodowej. Została przyjęta do placówki rano i przez wiele godzin pozostawała hospitalizowana przed rozpoczęciem właściwego porodu.
Już przy przyjęciu lekarz:
- ocenił, że dziecko może być duże,
- zlecił wykonanie badania USG,
- zauważył otyłość ciężarnej i znaczny przyrost masy ciała w ciąży.
Mimo tego:
- badania USG nie wykonano,
- personel nie zweryfikował rzeczywistej masy płodu,
- podjęto decyzję o porodzie siłami natury.
Dziecko urodziło się z masą 4800 g. W trakcie porodu doszło do dystocji barkowej, czyli sytuacji, w której bark dziecka zaklinowuje się w kanale rodnym po urodzeniu główki. To jedno z najpoważniejszych powikłań położniczych.
W konsekwencji dziecko doznało uszkodzenia splotu barkowego, a matka doznała rozległych urazów narządu rodnego i wieloletnich powikłań ginekologicznych.
Czym jest dystocja barkowa?
Dystocja barkowa to stan nagły w położnictwie. Dochodzi do niego wtedy, gdy po urodzeniu główki bark dziecka nie może przejść przez kanał rodny. Wymaga to natychmiastowej reakcji personelu i zastosowania odpowiednich procedur.
Ryzyko dystocji wzrasta m.in. przy:
- dużej masie płodu,
- makrosomii płodu,
- otyłości ciężarnej,
- cukrzycy ciężarnej,
- wcześniejszych porodach dużych dzieci.
Problem polega na tym, że dystocji nie da się przewidzieć ze stuprocentową pewnością. Można jednak oceniać ryzyko jej wystąpienia. I właśnie ta kwestia była kluczowa w omawianej sprawie.
Dlaczego sąd uznał odpowiedzialność szpitala?
Najważniejsze było to, że sąd nie oparł odpowiedzialności wyłącznie na samym przebiegu porodu. Kluczowe okazało się wcześniejsze zaniedbanie diagnostyczne.
Sąd Apelacyjny podkreślił, że:
- lekarz zlecił wykonanie USG,
- istniały czynniki ryzyka makrosomii płodu,
- szpital nie dysponował żadnym wcześniejszym wynikiem USG,
- pacjentka była hospitalizowana przez kilkanaście godzin przed porodem,
- był realny czas i możliwość wykonania badania.
Mimo tego diagnostyki nie przeprowadzono. Sąd wskazał wprost, że brak wykonania badania USG stanowił istotne zaniedbanie personelu medycznego.
Według sądu:
- wykonanie USG mogło ujawnić makrosomię płodu,
- ustalenie masy dziecka przekraczającej 4500 g prowadziłoby do wskazań do cesarskiego cięcia,
- cesarskie cięcie mogło uchronić matkę i dziecko przed urazami.
To niezwykle ważne stanowisko. Odpowiedzialność szpitala może bowiem wynikać nie tylko z błędu podczas samego porodu, ale także z wcześniejszego zaniechania diagnostyki i niewłaściwej oceny ryzyka.
Nie każdy ciężki poród oznacza błąd medyczny
To bardzo ważne rozróżnienie. Sąd wyraźnie podkreślił, że:
- dystocja barkowa sama w sobie może być powikłaniem,
- nie każde powikłanie oznacza winę lekarzy,
- medycyna nie daje pełnej przewidywalności.
Ale jeśli istnieją przesłanki sugerujące zwiększone ryzyko i personel ich nie analizuje albo nie wykorzystuje dostępnych narzędzi diagnostycznych, odpowiedzialność może już powstać.
Innymi słowy – powikłanie nie zawsze jest błędem, ale ignorowanie ryzyka może nim być.
Skutki dla dziecka
U dziecka doszło do okołoporodowego uszkodzenia lewego splotu barkowego.
Od pierwszych tygodni życia konieczna była:
- intensywna rehabilitacja,
- wieloletnie leczenie,
- konsultacje neurologiczne i ortopedyczne,
- zabieg operacyjny.
Sąd zwrócił uwagę także na cierpienie dziecka związane z rehabilitacją. Podkreślono, że terapia była dla małego dziecka bolesna i bardzo obciążająca.
Ostatecznie sąd przyznał dziecku:
- 70 000 zł zadośćuczynienia,
- odszkodowanie za koszty leczenia i rehabilitacji.
Skutki dla matki
Poród naturalny dużego dziecka doprowadził u matki do:
- uszkodzeń mięśni dna miednicy,
- obniżenia narządu rodnego,
- konieczności operacji,
- kolejnych zabiegów związanych z powikłaniami po implantacji siatki,
- bólu,
- ograniczeń w życiu intymnym,
- konieczności stałej opieki ginekologicznej.
Sąd podkreślił, że choć kobieta mogła funkcjonować zawodowo i społecznie, zakres jej cierpień był bardzo duży.
Przyznano jej:
- 40 000 zł zadośćuczynienia,
- odszkodowanie za koszty leczenia i dojazdów.
Co wynika z tego wyroku?
To orzeczenie pokazuje kilka bardzo ważnych rzeczy.
- Szpital odpowiada nie tylko za leczenie, ale też za diagnostykę
Brak wykonania podstawowych badań może być podstawą odpowiedzialności cywilnej.
- Dokumentacja medyczna ma ogromne znaczenie
W tej sprawie kluczowe było m.in. to, że:
- nie było wyników wcześniejszego USG,
- mimo to nie wykonano badania w szpitalu.
- Błąd medyczny może polegać na zaniechaniu
Nie trzeba wykazać „spektakularnego” błędu podczas porodu. Czasem problemem jest brak działania wtedy, gdy należało działać.
- Powikłanie i błąd medyczny to nie to samo
Ale jeśli personel ignoruje sygnały ryzyka, odpowiedzialność może zostać przypisana.
Kiedy warto skonsultować sprawę z prawnikiem?
Warto rozważyć konsultację, jeśli:
- doszło do urazu okołoporodowego,
- poród zakończył się powikłaniami neurologicznymi dziecka,
- wykonano nagłe cesarskie cięcie po wielogodzinnej akcji porodowej,
- dokumentacja medyczna budzi wątpliwości,
- personel ignorował objawy lub sygnały ryzyka,
- wystąpiły trwałe skutki zdrowotne u matki lub dziecka.
W sprawach medycznych kluczowe są:
- dokumentacja,
- opinie biegłych,
- chronologia decyzji medycznych,
- ocena zgodności działań personelu z aktualną wiedzą medyczną.
Wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi pokazuje, że odpowiedzialność za błąd okołoporodowy może wynikać nie tylko z samego przebiegu porodu, ale również z wcześniejszych zaniedbań diagnostycznych.
Pacjentka ma prawo oczekiwać:
- właściwej oceny ryzyka,
- odpowiedniej diagnostyki,
- reakcji zgodnej ze standardami medycznymi.
A brak działania – szczególnie wtedy, gdy istnieją wyraźne przesłanki do pogłębionej diagnostyki – może mieć bardzo poważne konsekwencje zarówno dla dziecka, jak i dla matki.
Jeśli potrzebujesz skonsultować swoją sprawę, zapraszam do kontaktu i umówienia indywidualnej konsultacji prawnej.
Wykorzystane źródła:
– wyrok SA w Łodzi z 14 marca 2018 r., I ACa 938/17, LEX nr 2502558.
Artykuł ma charakter wyłącznie edukacyjny i stanowi omówienie wyroku sądowego oraz zagadnień związanych z odpowiedzialnością za błędy okołoporodowe. Nie stanowi porady prawnej ani medycznej w indywidualnej sprawie.


